poniedziałek, 27 stycznia 2014

Cry

- O! i jest, nasza mała księżniczka! - krzyknął do niej Johny. Podniosła głowę i znieruchomiała. Stał tam. Siedział pomiędzy Philipem a Johny'm. Na jej miejscu. Oczy miała szeroko otwarte, wbijała wzrok w niego. Dlaczego tu był? I dlaczego siedział dokładnie na jej miejscu. Nie możliwe, żeby tak szybko go wypuścili. Przecież miała go już więcej nie zobaczyć. Ale skąd mogła wiedzieć, że on tu będzie? Spojrzał na nią tym samym podłym wzrokiem, którym patrzył na nią prawie zawsze. To ją obrzydzało w nim najbardziej. Ten brudny uśmiech. Reszta śmiała się w najlepsze, by po chwili spojrzeć dziwnym wzrokiem na najmłodszą członkinię. Kornelia szybkim ruchem wstała i podeszła do niej stając plecami do ekipy.

- Co Ci jest?
- Co. On. Tu. Robi - wycedziła przez zęby Alice.
- To stary znajomy Johny'ego - Kyle.
- Wiem jak się nazywa - wyszeptała dziewczyna patrząc na brązowookiego blondyna. Czuła jak łzy napływają jej do oczu.
- Skąd?
- Chodź. Przejdziemy się to Ci wszystko opowiem - powiedziała brunetka. Niebieskooka zaciągnęła się ostatni raz po czym rzuciła filtr z gasnącym tytoniem daleko od siebie.

Szły przez cały dziedziniec nie odzywając się. Ich nogi poruszały się w jednym tempie skierowane w stronę pomieszczenia, w którym zazwyczaj jarali. Za budynkiem szkoły znajdowała się niegdyś piekarnia. Splajtowała a budynek do dziś stoi pusty. Dlatego to było idealne miejsce do robienia tego typu rzeczy. Prześlizgnęły się pod oknem znajdującym się w pokoju nauczycielskim i jednym ruchem weszły przez otwór, w którym kiedyś była szyba, do jednego z pomieszczeń budynku. Żeby dojść do celu trzeba było przejść przez korytarz, po schodach na górę i tam znajdowało się kilka pokoi. W każdym z nich była jakaś kanapa, stolik. Nie tylko oni tutaj przebywali, ale Johny jako, że potrafił dobrze się targować, załatwił swojej ekipie jedno z takich pomieszczeń. Usiadły na czerwonej, skórzanej kanapie.

- No więc - zaczęła brunetka. - Poznałam Kyle'a w poprzedniej szkole. Wtedy jeszcze nie ubierałam się tak jak teraz, nie obracałam się w towarzystwie takich ludzi jak wy. To on mnie zmienił. Wtedy był najprzystojniejszym chłopakiem jakiego miałam okazję poznać. Teraz nie mogę na niego patrzeć. Poznaliśmy się na jednej z imprez. Tego samego wieczoru po raz pierwszy się całowałam. Znaczy, po raz pierwszy w taki sposób. Wcześniej były to tylko nieśmiałe buziaki. Ale on... Działał na mnie tak, że robiłam wszystko, co tylko zechciał. Byłam jego pieprzoną zabawką i nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy. Do momentu. Aż pewnego dnia zadzwonił do mnie, że jego rodziców wieczorem nie będzie i że mam wpaść. Oczywiście się zgodziłam, miał mnie owinięte wokół palca. Ta noc... Była najgorszą nocą jaką kiedykolwiek przeżyłam - po jej bladych policzkach spłynęły pierwsze łzy. - Powiedział, że mam się rozebrać. Zrobiłam to, ale nie wiedziałam, że będzie mi robić zdjęcia. Kazał mi wykonywać jakieś pozy a ja zachowywałam się jak wytresowany piesek, który myśli, że potem dostanie chrupka. Wtedy myślałam, że to jakiś egzotyczny element naszego "związku", ale bardzo się pomyliłam. Kiedy odłożył aparat podszedł do mnie i zaczął mnie całować. Objął mnie w talii i po chwili znalazł się na mnie. Słyszałam rozpinanie jego suwaka kiedy ten całował mnie po piersiach. Powiedziałam mu, że jestem dziewicą. On spojrzał na mnie podnosząc jedną brew, zbliżył swoją twarz do mojej i rzucił tylko "To już nią nie będziesz". Po tych słowach poczułam tylko straszny ból w podbrzuszu, czułam jak się we mnie porusza. Coraz to szybciej. Ciężko oddychał. Z oczu leciały mi łzy, ale myślałam, że tak właśnie robią idealne pary. Bo kilkunastu minutach, podczas których pieprzył mnie jak jakąś lalkę poczułam jak ciepły płyn wypełnia mnie od środka. Zeszedł ze mnie, ubrał się i rzucił na mnie moje ciuchy. Kiedy się ubierałam powiedział mi, że jeżeli będę niegrzeczna to pokaże te zdjęcia całej szkole. Wtedy zaczęłam się go bać. Nie miałam nawet odwagi, żeby to komukolwiek powiedzieć. Starałam się go unikać, bo kiedy tylko mnie zauważył szliśmy to jego pokoju by mógł mnie pieprzyć. Myślałam, że tak będzie do końca szkoły, ale wtedy go złapali. Za rozboje i kradzieże. Nie wiem ile dostał, był pełnoletni, więc wysłali go do więzienia. Cieszyłam się, miałam nadzieję, że to koniec tego całego cyrku. A teraz on, tutaj. Nie ma gorszej rzeczy niż spotkać kogoś, kto zniszczył Ci życie.

Dziewczyna rozkleiła się na całego. Blondynka przysunęła się do przyjaciółki i przytuliła ją dając jej możliwość wypłakania się na jej koszulkę. Zamknęła oczy i zaczęła głaskać zielonooką po włosach, by ją uspokoić, ale w tym samym momencie z korytarza dobiegły znane głosy.

- Mówię Ci, ten towar ma takiego kopa, że... - w drzwiach stanął Philip. Brunetka podniosła głowę by spojrzeć na brata, który patrzył na nią jakby zobaczył ducha. Sekundę po nim jej oczom ukazał się nikt inny niż chłopak z autobusu, więc schowała twarz pod kurtką blondynki. - Co się stało?

Czarnowłosy podbiegł i kucnął przed Alice. Bał się, myślał, że stało się coś naprawdę poważnego.

- Alice, powiedz co się stało.
- Chcę ciastka - wyszeptała brązowookiemu. Ten podszedł do bruneta, dał mu kilka monet i powiedział, że ma przynieść z automatu dwie paczki czekoladowych słodkości a sam wrócił na miejsce przed jej nogami.
- Teraz będziesz mogła mi powiedzieć?
- Philip - zaczęła Kornelia - to babskie sprawy. Nie zrozumiesz.

Zrezygnowany nastolatek zajął miejsce na fotelu na przeciwko dziewczyn. Po kilku minutach wrócił niebieskooki z dwiema paczkami ciastek czekoladowych. Podszedł do brunetki by wręczyć jej ten prezent. Wyciągnął rękę a ona spojrzała na niego zapłakanymi oczami. Widziała teraz całą jego twarz, jak nieśmiało posyła jej uśmiech. Wytarła oczy i poklepała miejsce obok niej. Nie wiedziała czy to dobry krok, ale on miał w sobie coś takiego, że chciała być blisko niego. Nawet jeżeli nie widziała jak ma na imię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz